|
ANNA PANEK-KUSZ
ALCHEMIA FOTOGRAFII

OD AUTORKI:
Anna Panek-Kusz - Alchemia fotografii
"Wystawa „Alchemia fotografii” składa się z kilku wątków, które tworzą spójną
całość opartą na czasoprzestrzeni zweryfikowanej do trzech sekund.
„Otaczająca nas przestrzeń to obszar trójwymiarowy a trzy stany czasowe to
przeszłość , teraźniejszość i przyszłość”
We wszystkich prezentowanych na wystawie cyklach człowiek jest zawsze punktem
wyjściowym, jednak w wyniku podejmowanych zabiegów pierwotna forma przestaje
mieć znaczenie, ulega syntezie, zmianie, wyodrębnieniu, przetworzeniu -grafizacji.
Funkcjonowanie człowieka w czaso-przestrzeni nadaje mu dowolne kształty i formy,
których oko ludzkie nie jest w stanie zaobserwować i dojrzeć. W moich
fotografiach aparat, materiał światłoczuły wręcz przeciwnie - chwyta, rejestruje
formę w czasie 3 sekund –i ujawnia…. alchemie fotografii.
To również sposób na odnalezienie tożsamości, prawdy o naszej cielesności i
potęgowanej w czasie ruchu energii, syntetyzującej powstałe formy, niekiedy tak
łudząco podobne do wyrysowywanych przez naszych przodków na skałach jaskiń.
Wyodrębnione ascetyczne czarno-białe formy doskonale funkcjonują samodzielnie w
powiększeniach 100 x 150.
Jednak siła ekspresji, nie pozwalała mi zapomnieć, inspirując, wywołując
skojarzenia ściśle związane z okultyzmem. Zatrzymanej jakby uwięzionej energii.
Wiedziona intuicją zaczęłam je składać, multiplikować, układać. Tak powstały
niezwykle energetyczne Arkana Wielkie-kart tarta, które tworzone z powstałych
form, tchną ukrytą tajemnicą istnienia.
Podobną tajemnice odkryjemy w kolejnym z prezentowanych cykli fotografii, które
jak poprzednie oparte były na modelu - budowane czasem i przestrzenią. Wrzucone
jednak w przestrzeń komputera - przekształciły strukturę ziaren srebra w
piksele, zmieniły formę. Tworzony negatyw stał się jednak na powrót elementem
wyjściowym obrazu srebrowego. Obrazu tajemniczego, pełnego symbolicznych i
odniesień, których formę i stylistykę określa symetria."
-
Anna Panek-Kusz

Jądro pamięci
„Rozrzuciliśmy karty na stole, odkryte, jakby ucząc się
je rozpoznawać i określać ich wartość lub odcyfrować ich prawdziwe znaczenia w
odczytywaniu losów.” Italo Calvino, Zamek krzyżujących się losów.
Fascynacja wizerunkami kart tarota ma długą tradycję,
ulegali jej nieznani rysownicy średniowieczni i renesansowi, wielcy mistrzowie
malarstwa: od Hieronima Boscha (chociażby w wizerunku Wędrowca
odnajdujemy cechy Głupca) po Salvadora Dali i psychologowie. Za
posiadanie tych kart można było spłonąć na stosie, dlaczego więc tak kuszące
było spojrzenie w symbole przedstawione na kartonikach?
Dla Carla Gustava Junga tarot symbolizuje kolejne fazy
rozwoju człowieka, reprezentowane przez archetypy wpisane w rysunek kart. Dla
Italo Calvino jednak, co wydaje się o wiele bardziej interesujące, kolejne
wizerunki pozwalają przywołać mity kultury europejskiej. „Sztuczkę, która polega
na układaniu kart w szeregu i wyprowadzaniu z nich ciągu opowieści, mógłbym
powtórzyć także z obrazami w muzeach: podstawić na miejsce Pustelnika
świętego Hieronima, na miejsce Rycerza Mieczy – świętego Jerzego i
zobaczyć, co z tego wyniknie.”
Potasowane karty zaprzeczają linearności wydarzeń, a każde
z wydarzeń można interpretować na wiele sposobów. Tak postępują wędrowcy
przypadkowo zebrani w Zamku Calvino. Zaczarowani, nagle pozbawieni zdolności
mowy, są skazani na wypowiadanie swoich opowieści za pośrednictwem obrazów.
Każda z opowieści nabiera jednak odmiennego znaczenia w umyśle każdego ze
„słuchaczy” a właściwie widzów.
Kiedy mamy do czynienia ze sztukami wizualnymi zostajemy
postawieni w podobnej sytuacji, nie słyszymy słów autora, możemy jedynie
patrzeć. Zaś nasze odczytanie tego, co widzimy, tworzy, wyrastającą z obrazów
naszą własną historię. Anna Panek-Kusz rozkłada fotograficzne karty tarota,
kusząc byśmy poddali się ich magii.
Czym w końcu jest fotografia, jeśli nie kartonikami, w
których na podobieństwo tarota zaszyfrowano znaczenia świata. Jeśli już jej
używamy to nie dla przepowiadania przyszłości, lecz zachowania i przekazania
przeszłości, twarzy i historii umykających słowom. Jest w tym przekształceniu
zawarta tajemnica alchemii, stwarzającej zamiast kamienia filozoficznego, jądro
pamięci.
Autorka upraszcza symbole tarota, posługując się wyłącznie
figurą ludzką, a właściwie tylko jej odciskiem. Ze śladów pozostawionych w
materiale światłoczułym wyłania się Cesarzowa otoczona dworem, Wieża
zbudowana z ciał własnych budowniczych, Głupiec wędrujący do nikąd (może
to zresztą nie Głupiec, tylko Rycerz zmierzający bronić
Cesarzowej)? Kiedy już zdaje mi się, że odczytałam znaczenia kart, „wtedy jej
ręce rozrzucają karty, tasują talię, zaczynają wszystko od nowa.
- Marianna Michałowksa
WERNISAŻ 05.08.2006
Powrót do strony wydarzeń
|