Olympus E-510 - pierwsze wrażenie
 
Aparat niestety został udostępniony redakcji na krótko, praktycznie na chwilę, zatem tym razem nie przedstawimy pełnowymiarowego testu, a tylko zaakcentujemy pewne cechy urządzenia. Każdy fan poznawania jakości każdej śrubki testowanego sprzętu, z pewnością powinien poszukać gdzie indziej. Z drugiej strony - paradoksalnie - dostarczony nam Olympus E-510 przeżył swoisty test bojowy. Wziąłem go ze sobą na Mazury. Zresztą wiąże się z tym faktem historia.
A wiadomo przecież, że najcenniejsze są dla nas obiekty, posiadające własną historię - wspomnijmy chociażby nasz pierwszy samochód, czy pierwsze mieszkanie... albo - dla kontrastu - irytujący pierwszy krawat!

 


W przypadku E-510 sytuacja wygląda następująco - egzemplarz testowy został nam użyczony pod warunkiem, że zostanie zwrócony w określonym, niedalekim terminie. Wprawdzie do Warszawy udało się wrócić z pięknej Krainy Wielkich Jezior Mazurskich na czas - jednak miasto ostatnio jest sparaliżowane ze względu na roboty drogowe. Zwykle sprzęt odbiera kurier, ale nie tym razem. Trudno było się śpieszyć, skoro samochód toczył się przez długie odcinki dosłownie kilkanaście metrów na kwadrans. Żeby było zabawniej, firma Olympus Polska niedawno zmieniła swoją siedzibę, więc nie znana była precyzyjna lokalizacja docelowa. Ostatecznie aparat dotarł do biura 10 minut przed zamknięciem. Trzeba dodać, że był to piątek, więc ewentualnie opóźnienie wydłużyłoby się... znacznie i ktoś prowadziłby warsztaty bez sprzętu. Być może zmienię procedurę postępowania na tyle, na ile to możliwe, przynajmniej w przypadku marki Olympus. W kontekście bardzo sympatycznego personelu, cechującego się zresztą niemałą aparycją, warto chyba jednak dostarczać testowany sprzęt osobiście.

 



 

Wracając natomiast do aparatu, kompaktowa lustrzanka cyfrowa Olympus E-510 świetnie spisywała się w podróży. Miło było także widzieć, że aparat robi wrażenie na mniej wtajemniczonych w arkana fotografii kompanach - działo się tak za sprawą czarnego, solidnie wykończonego korpusu aparatu. Wiadomo też że umiejętność sprawnego posługiwania się lustrzanką imponuje osobom, które rzadko używają bardziej zaawansowanego sprzętu fotograficznego, niż banalny kompakt. (Tylko my, wyjadacze wiemy tak naprawdę jak przyjemnie korzysta się z trybu "zielonego" pełnej automatyki, ale o tym sza!). Skoro jesteśmy przy wyglądzie - przyjrzyjmy się tej małej lustrzance o dużym potencjale:

   

 


 

 

 

Atrakcyjność wizualna jest wprawdzie kwestią gustu,
ale z całą pewnością można powiedzieć o E-510,
że trzyma się konwencji rasowej lustrzanki.
Na uwagę zasługuje duży 2.5 calowy monitor na tylnej ściance, który jest bardzo dobrej jakości. W przypadku tego aparatu, fotografie reklamowe prezentujące tył urządzenia, mówią prawdę: obrazy rzeczywiście są wyraźne, dobrze widoczne pod różnym kątem, co w konsekwencji pozwala z powodzeniem oszacować potencjał danego ujęcia. Osobiście przywiązuję dużą wagę do tego elementu - wszak podgląd obrazu tuż po wykonaniu jest jednym z podstawowych czynników odróżniających sprzęt cyfrowy od analogowego. Niedocenianie tego przez producentów w różnych modelach jest wyrazem wielkie ignorancji, mnie zaś po prostu irytuje. Zwłaszcza, gdy obraz na ekranie wyświetlacza różni się istotnie od obrazu oglądanego później na ekranie monitora! W tym przypadku tego na szczęście nie zaznamy. Ekran wiernie odzwierciedla faktyczny wygląd fotografii. Wielkość 2.5 cala także wydaje mi się optymalna i chyba nie potrzeba więcej w przypadku lustrzanki, która jest wprawdzie amatorska, ale przeznaczona dla ludzi, którzy i tak obraz będą precyzyjnie oceniać w cyfrowej ciemni, nie zaś powiększając go maksymalnie w aparacie. (W tym miejscu nie sposób nie wspomnieć o mojej rozmowie z pewnym taksówkarzem, który dowiedziawszy się, iż zajmuję się fotografię, natychmiast zapytał o posiadany sprzęt, a w chwilę po odpowiedzi zaczął dopytywać o różne nieszczególnie istotne funkcje. Jedną  z nich była właśnie możliwość powiększenia obrazu na ekranie - naturalnie znał doskonale krotność powiększenia i z dumą oświadczył, że jest lepsza od wartości w aparacie, który właśnie miałem pod ręką. Cóż, nie muszę chyba mówić jak szalenie negatywnie wpłynęła ta informacja na moje samopoczucie...).

 


 


Waga i wielkość aparatu muszą być ocenione indywidualnie przez każdego potencjalnego użytkownika. Jego rozmiar sprawia, że urządzenie doskonale leży w smukłej dłoni kobiety. Osoby o większych dłoniach też mogą pewnie trzymać aparat, ale jeden z palców będzie spoczywać pod korpusem. Guma na uchwycie gwarantuje, że lustrzanka nie wyślizgnie się przypadkiem z rąk. E-510 nawet z obiektywem można z powodzeniem zabierać ze sobą na piesze wycieczki - nieprędko zacznie ciążyć, o ile w ogóle.


Rozmieszczenie przycisków sterujących jest przemyślane i w zasadzie trudno wytknąć konstruktorom większe niedociągnięcie w tym zakresie. Oczywiście, jak to zwykle bywa w przypadku kompaktowych lustrzanek, zmniejszanie rozmiaru odbywa się kosztem pewnych elementów - nie ma tu górnego wyświetla typowego dla większych konstrukcji. Przydałoby się także dodatkowe pokrętło sterowania. Ostatecznie jednak są to elementy, bez których da się sprawnie posługiwać aparatem i cieszyć z jego użytkowania.

 




Bardzo szybko, bo już w pierwszym kontakcie, doznaje się dwóch sprzecznych uczuć - pozytywnego i negatywnego. Świetnym rozwiązaniem jest możliwość obserwowania sceny nie przez wizjer, lecz tak, jak ma to miejsce w kompaktach, czyli za pomocą tylnego ekranu LCD. To spora nowość. Czas pokaże czy się przyjmie, ale z pewnością bywa pomocna na przykład gdy mamy aparat na statywie, lub gdy fotografujemy nocą). Zwykle biorąc aparat do ręki, odczuwamy kompulsywną wręcz potrzebę wyzwolenia migawki, w celu wykonania dosłownie dowolnej fotografii. Naturalnie, natychmiast po zrobieniu zdjęcia i obejrzeniu go na ekranie, równie szybko chcemy daną fotkę usunąć, żeby przypadkiem nikt nie zobaczył jak nieudolne wykonaliśmy ujęcie. I tu spotyka nas rozczarowanie - otóż nie możemy skasować zdjęcia, gdy wyświetla się po zrobieniu - aby tego dokonać należy odczekać aż zniknie ono z ekranu i dopiero wówczas przejść w tryb wyświetlania, żeby je usunąć. Bardzo niefortunne niedociągnięcie, które należałoby czym prędzej poprawić, przy pierwszej nadarzającej się okazji.

Miłym zaskoczeniem jest bardzo dobrze sprawujący się balans bieli, co szczególnie wyraźnie widać na zdjęciach zrobionych z wbudowaną lampą błyskową - kolory wyglądają nienagannie, co w wielu cyfrówkach stanowi pewien problem. Odwzorowanie kolorów jest bardzo przyzwoite, z niewielkimi odstępstwami w przypadku obiektów intensywnie niebieskich. Wyrazistość i ostrość fotografii jest dobra i bardzo autentyczna nawet przy skrajnych wartościach parametru wyostrzania. Właściwie można nawet zaryzykować twierdzenie, że warto zwiększyć wyostrzanie i stale korzystać z takiej opcji - fotografia na tym korzysta.
 

 


 


Menu aparatu nie należy może do najbardziej przejrzystych, ale dotarcie do określonych ustawień i zmiana opcji nie jest nadmiernie skomplikowane. Wydaje się, że problem tkwi w formie wyświetlania opcji - wzrok musi do tego przywyknąć.

Olympus E-510 ma matrycę o rozdzielczości 10 megapikseli, co jest wartością wysoką - pozwala wykonywać duże odbitki, daje możliwość swobodnego kadrowania w programie graficznym, jak również korzystnie wpływa na liczbę rejestrowanych detali. Do niektórych zastosowań jest to jednak wartość wręcz zbyt dużą, ale naturalnie istnieje możliwość wykonywania zdjęć w mniejszej rozdzielczości i wpływu na ich kompresję. Co ciekawe, aparat pozwala także wykonywać fotografie w RAW.

Zmuszony jestem otwarcie przyznać się do faktu, że niestety nie starczyło mi czasu na sprawdzenie skuteczności stabilizacji obrazu. Jeśli będzie okazja, lub zdobędę wiarygodne informacje na ten temat, zaktualizuję niniejszy artykuł. 

 


 


Różne redakcje konstruują rozmaite systemy oceny testowanego sprzętu.
Co jeden, to bardziej wymyślny, w nieznacznym tylko stopniu odnoszący się do rzeczywistości. Ma się wręcz wrażenie, że redaktorzy prześcigają się w tej manii oceniania. Stanowczo odcinając się zatem od prób matematycznej wyceny urządzenia, poprzestanę na stwierdzeniu, że na miejscu zaawansowanego fotoamatora, dysponując odpowiednim budżetem, poważnie myślałbym o wyborze właśnie aparatu Olympus E-510 - ze względu na jego duży potencjał twórczy, rozdzielczość, solidne wykonanie, fakt, że jest tak przyjemnie podręczny.
Brawo Olympus! Fajna lustrzanka...



   

 

Najważniejsze cechy

Cyfrowa lustrzanka ze zintegrowanym stabilizatorem obrazu
Sensor Live MOS zapewniający 10 Megapikseli
Cyfrowy podgląd obrazu na żywo Live Preview
2.5"/6.4cm ekran HyperCrystal LCD
Filtr ultradźwiękowy zabezpieczający przed kurzem
28 trybów fotografowania
Wbudowana, podnoszona lampa błyskowa
3 kadry na sekundę do siedmiu zdjęć w buforze RAW
Funkcja blokady AF
Podgląd głębi ostrości
Lustrzanka została oparta na standardzie Cztery Trzecie, dzięki czemu jest kompatybilna z niemal całą gamą akcesoriów systemowych

Zawartość opakowania
aparat,
akumulator BLM-1,
ładowarka,
kabel USB,
kabel AV,
instrukcja,
oprogramowanie,
karta gwarancyjna




  Copyright by Rafał Olszak 

  HTML template by ex-designz.net

Regulamin strony / Polityka prywatności